Koniec ze „słowiańskimi podludźmi”!

Poinformuj innych:

Marian Kowalski nadesłaneZamach w Berlinie to osobisty kłopot pani kanclerz Merkel. Coraz większą popularnością cieszą się ugrupowania niezwiązane z obecną niemiecką władzą i groźba odsunięcia obecnego establishmentu od władzy jest widmem, które krąży nad ekipą pani Angeli Merkel. To właśnie pani kanclerz najtrudniej przyznać się do pomyłki.

Sami Niemcy nie mają z tym kłopotu. Co prawda zabobon poprawności politycznej oraz obciążenie historyczne w jakimś stopniu jeszcze hamują Niemców w prawidłowej ocenie sytuacji z imigrantami, ale czasy się zmieniają. Minęły już trzy pokolenia od wojny, młodzi Niemcy nie czują się odpowiedzialni za to, co wówczas się działo. Dlatego jeśli będą mieli dobre przywództwo, które poważnie podejdzie do kwestii uchodźczych, to będą oni w stanie rozwiązać obecne problemy.

Trzeba też zwrócić uwagę, że Niemcy były do tej pory wyjątkowo oszczędzone przez terrorystów. Niemcy do połowy ubiegłego roku w ogóle nie mieli żadnych problemów z imigrantami. Najgorszą póki co rzeczą dla nich był słynny „sylwester w Kolonii”. Teraz dopiero działania terrorystów zaczęły się przenosić do Niemiec. Wcześniej zamachy były w Belgii i Francji. Zamach w Berlinie to oczywista zależność między ilością tzw. uchodźców a możliwościami dokonywania zamachów. W zeszłym tygodniu poleciał pierwszy samolot z tego kraju do Afganistanu z deportowanymi imigrantami, których Niemcy nie przyjęły. Jest to wyraźny sygnał: „zakończyło się przyjmowanie, zaczęło odsyłanie”. Dlatego terroryści zareagowali i przeprowadzili atak.

Można zastanowić się, czy ten zamach nie jest swego rodzaju testem jedności europejskiej przeprowadzonym przez terrorystów. Być może islamiści chcieli sprawdzić, czy Niemcy nie utworzą „wspólnego frontu” przeciw uchodźcom. Po słowach kanclerz Merkel widać jednak, że się to nie stanie.

Bezpieczeństwo polskich pracowników

Trzeba zatroszczyć się o bezpieczeństwo Polaków, którzy transportują towary na Zachód. Przede wszystkim należy wyposażyć kierowców w broń palną albo przynajmniej dać im taką możliwość.

Niezależnie od tego, czy to pracodawca będzie zaopatrywał pracownika w broń czy też kierowca będzie sam o to dbał, kierowcy ciężarówek powinni być uzbrojeni. Sam fakt, że pracownik może być uzbrojony, spowoduje, że terrorystom nie będzie opłacało się brać pod uwagę opcji ataku na tiry z polskimi rejestracjami. Dlatego więc ważny jest dostęp do broni. Nie tylko dla kierowców, ale w pierwszej kolejności dla nich. Są oni często napadani chociażby przy przeprawie na Wyspy Brytyjskie w okolicach Calais.

Dlatego uzbrojenie kierowców jest bardzo ważne. Następnym krokiem zaś powinien być postulat Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni, czyli ułatwienie dostępu do broni dla każdego Polaka.

Problem z relacjami polsko-niemieckimi

Sytuacja z poniedziałku pokazuje też, że Polacy traktowani są nadal jak „słowiańscy podludzie”. Mimo medialnych wypowiedzi o tym, że Polska i Niemcy mają doskonałe relacje itd., jest to nieprawda. Polacy nadal nie są prawnie uznawani za mniejszość w Niemczech, w dodatku chyba jako jedyna mniejszość i do tego najliczniejsza. To z kolei przekłada się na fakt, że Polacy nie są traktowani jako poważni partnerzy w biznesie. Wiemy, że ciężarówka użyta do zamachu mogła być rozładowana już dzień wcześniej, lecz kierowca został przetrzymany przez pracowników niemieckiej firmy. Przez to przetrzymanie go o dobę Niemcy również przyczynili się do zamachu i śmierci dwunastu osób, w tym naszego rodaka.

Nasze MSZ powinno mocno uderzyć pięścią w stół! Polacy nie są i nie mogą być obywatelami drugiej kategorii w Niemczech.  Koniec ze „słowiańskimi podludźmi”! Skończyły się rządy nazistów i trzeba w końcu wyrównać status Polaków i Niemców. Obecna dyskryminacja ze strony Niemiec rzutuje na relacje prywatne i gospodarcze. Polski kierowca i kilkunastu Niemców nie zginęłoby, gdyby niemiecka firma nie przetrzymała polskiego pracownika przez cały dzień.

My – Polacy – jesteśmy europejczykami. Jesteśmy narodem, który zasługuje na szacunek. Nie jesteśmy żadnymi „podludźmi” czy partnerami gorszej kategorii. Niemcy – zarówno rząd, jak i każdy obywatel z osobna – muszą przyjąć to do wiadomości.

Marian Kowalski

Poinformuj innych:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *