“To koncerny naftowe wspierają terrorystów”

Poinformuj innych:
Facebook

Facebook

Z  Samuelem Moussa, obywatelem polskim pochodzenia syryjskiego, ekspertem ds. bezpieczeństwa Bliskiego Wschodu, terroryzmu  oraz wykładowcą w jednej z polskich uczelni rozmawia Dominik Cwikła. Tematami są: sytuacja w Syrii, sposób rozwiązania problemu terroryzmu, źródła finansowania fundamentalistów na Bliskim Wschodzie, imigranci oraz islamizacja Europy.

Dlaczego pan znalazł się w Polsce?

Do Polski przybyłem 25 lat temu w ramach programu stypendialnego. To w Polsce skończyłem wyższe studia. Obecnie pracuję we wrocławskich uczelniach. Tutaj mieszkam i czuję się obywatelem Polski. Żyję tu dłużej, niż w mojej ojczyźnie, z której pochodzę. Właściwie traktuję Polskę jako pierwszą ojczyznę. To ona dała mi dużo perspektyw i szans na rozwój, z których skorzystałem. To w Polsce zdobyłem wykształcenie oraz znalazłem miejsce do życia.

Ja zaś pochodzę ze starszej rodziny chrześcijańskiej w Syrii. Jesteśmy chrześcijanami od praprapradziadków… Zanim jeszcze przybyli muzułmanie z Półwyspu Arabskiego ze swoimi podbojami i nauką o Allahu. Część osób została muzułmanami. Ci zaś, którzy pozostali przy Chrystusie, do dzisiaj pozostali mniejszością. I z tej właśnie mniejszości, która pozostała, wywodzę się ja.

Jak Pan jako chrześcijanin i Syryjczyk czuje się w Polsce? Czy doświadczył Pan coraz częściej wspominanej w mediach „polskiej ksenofobii” lub „faszyzmu”?

Proszę Pana, ja nigdy nie słyszałem złego słowa w stosunku do mnie. Kiedyś, po upadku komuny, gdy były grupy skinheadów, coś się czasem zdarzało. Ale to było dawno, dawno temu, ponad 20 lat temu.

Nie jest tak, że idąc ulicą słyszę zawsze, że ktoś woła na mnie „bambus”, „czarnuch” czy coś podobnego. Czasami się zdarzy, ale to niezwykle rzadko. Takich ludzi obdarzam ładnym uśmiechem i idę dalej. Może około 0,001 procent takich ludzi jest? Ale to margines. Dla mnie Polska jest krajem tolerancyjnym i demokratycznym. Polacy zaś są otwarci, inteligentni i – przede wszystkim – gościnni. Mają dobre serca. Moralne. I Polacy chodzą do Kościoła. I to bardzo utrwaliło mi się w moim sercu.

Zauważyłem też, że dla Polaka nie jest ważne, czy jesteś biały czy czarny, czy jesteś chrześcijaninem czy nie. Dla niego ważne jest, czy jesteś dobry i czy nie psujesz jego kraju. Bo żyjąc przez 25 lat w Polsce zauważyłem, że Polak jest patriotą, kocha swoją ojczyznę. Gdziekolwiek by nie wyjechał – zawsze będzie pamiętał o Polsce. Nie powiedział bym też, by Polacy byli nacjonalistami, raczej liberalnymi patriotami. I ja się czuję w tym bardzo komfortowo. Polska to dla mnie moje państwo – moja ojczyzna.

Natomiast współczuję tym Syryjczykom, którzy mieszkają w Syrii. Szczególnie ludzie, którzy byli w ONZ, którzy służyli na Wzgórzach Golan – oni płaczą nad Syrią.

Assad, Państwo Islamskie, demokratyczna opozycja – jak Pan patrzy na obecną sytuację w Syrii?

Media za dużo mówią o tych ugrupowaniach radykalnych, m.in. o Państwie Islamskim, tzw. IS, czy po arabsku Daesh.  Daesh powstało niedawno – pod koniec 2012 roku. Jest to prawe skrzydło al-Kaidy. Założyciel Państwa Islamskiego – Abu Bark al-Baghdadi – który prawdopodobnie zginął, choć sprawa nie została w żaden sposób zweryfikowana. Nie mówię o telewizji państwowej Syrii, ale o lokalnych redakcjach – pojechali do jego rodzinnej miejscowości. Nikt nie potwierdził, czy był on pułkownikiem. Ludzie się bali cokolwiek o nim powiedzieć. Prawdopodobnie był on rebeliantem, jako żołnierz al-Kaidy w Afganistanie.

Dopóki służby specjalne syryjskiego rządu nie potwierdzą, kim naprawdę jest Mohamed al-Gulani – lider Frontu al-Nusra, który jest pochodzącym z Syrii teologiem – ludzie będą się bali.

To wszystko jest w rzeczywistości propaganda. Daesh nie zajmuje wielkich terenów, jak próbują podawać to media. Państwo Islamskie to kilkaset kilometrów kwadratowych w Iraku i w Syrii. Ludzie natomiast współpracują z tymi organizacjami ze względu na chęć swego rodzaju zemsty na opcji rządowej. Najwięcej o tym mówią zaś Amerykanie.

twitter.com/Defence24pl

twitter.com/Defence24pl

To dość zaskakujące. Twierdzi Pan, że Państwo Islamskie nie jest tak wielkim zagrożeniem, jak przedstawia się to na całym świecie?

Państwo Islamskie jest ogromnym zagrożeniem. Ale jest słabsze, niż może się pozornie wydawać. Jeśli w Europie ktoś terroryzuje ludzi i rabuje, to jest psychopatą lub kryminalistą i należy kogoś takiego zamknąć, bo zakłóca spokój. A jeśli służby mają podejrzenie odnośnie takiej osoby, powinny ją złapać i zatrzymać.

Niestety, demokracja nauczyła ludzi, że dopóki osoba szykująca zamach nie dopuści się aktu terroru lub wywołania zamieszek, to nie wolno nic z tym zrobić. To jest błąd. Jesteśmy w niebezpiecznym okresie. Jest wiele zagrożeń – czy kryminalista taki pracował dla IS lub innego ugrupowania islamskiego walczącego w Syrii? To powinno być nieważne – podejrzany muzułmanin powinien być zatrzymany i potem dopiero sprawdzany, by nie dał rady działać dla radykalnych islamistów. I to jest wielki błąd Francji i Unii Europejskiej – zamiast zamknąć potencjalnego terrorystę, deportuje się go z powrotem do kraju, z którego może wyruszyć na misję na rzecz islamistów. Powinno się go zamknąć, nawet na kilkanaście lat, aby się po prostu poddał.

Nie można tak po prostu zostawić na wolności kryminalistów i bandziorów z Bliskiego Wschodu, którzy chcą zniszczyć tę piękną Europę w imię Allaha. To jest nowy islam – islam upolityczniony. I szkoda mi tego pierwotnego islamu, który przybył na Bliski Wschód 1400 lat temu.

Jeśli nie IS, to kto jest obecnie największym zagrożeniem dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie?

Pan jest zdziwiony moją wypowiedzią, bo media nas terroryzują. Należy po prostu wykonać zdecydowane kroki wobec kryminalistów i bandziorów – także do terrorystów i przede wszystkim uchodźców.

Jestem przeciwko fali tak zwanych uchodźców. Tak, jestem chrześcijaninem. Widzę, że ojczyzna moich przodków wykrwawia się. Ale to było do przewidzenia. Część mieszkańców Syrii przyjęła islamistów? Udostępniali im mieszkania i wszystko, czego potrzebowali? Więc teraz ponoszą tego konsekwencje. Nie przyjąłbym Syryjczyków do Europy, absolutnie! Chrześcijanie w Europie również są prześladowani, zgadza się Pan?

Jak najbardziej. Z Zachodu co i raz przychodzą wiadomości o tym, co organizacje antyklerykalne czy nawet rządy państw robią wobec wiernych.

Nie mówię nawet o Francji czy o Niemczech, bo ja żyję w Polsce, z czego jestem dumny. Daje się wyczuć niestety również tutaj wrogą postawę części ludzi do Kościoła. A Kościół należy uszanować, należy mu się szacunek. Bo Kościół zastępuje na ziemi Państwo Pańskie, Państwo Chrześcijańskie. A ksiądz Pana Jezusa. Tak nauczyli mnie katecheci w Syrii na Bliskim Wschodzie i takie też jest moje zdanie.

Bardzo ciekawe podejście.

Dla Pana to jest ciekawe, Pan Dominik się dziwi, ale nie wszyscy ludzie muszą powtarzać to samo, jak zdarta płyta. To nuda, monotonia. Należy być obiektywnym. Gdyby na przykład w Europie była kara śmierci, to byłoby u nas o wiele mniej bandziorów.

Zgadzam się.

A widzi Pan – to jest z Kodeksu Hammurabiego. I na Bliskim Wschodzie kara śmierci jest. A Unia Europejska? Mówi: „nie musi być szubienica, czy gilotyna. Nie można wykonać egzekucji. Użyjmy środków, które wykończą jego karierę bandziorską”, co jednak zwiększa jego bezpieczeństwo. Jest takie przysłowie na Bliskim Wschodzie: „Jeżeli twój ząb nie nadaje się do leczenia, lepiej go wyrwać”.

Bardzo podobne do Biblii, gdzie jest mowa o członkach ciała, które lepiej odłupać, niż gdyby miałyby być przyczyną grzechu.

Dokładnie tak.

Fabio Rodrigues Pozzebom/ABr, licencja CC BY 3.0, Wikimedia Commons

Fabio Rodrigues Pozzebom/ABr, licencja CC BY 3.0, Wikimedia Commons

Wracając jeszcze do Syrii – wciąż ciężko mi przyjąć wiadomość, że Państwo Islamskie nie jest największym zagrożeniem. Co więc sądzi Pan o Assadzie? Zbrodniarz i dyktator, który wykrwawia swój naród, czy bohater, który powstrzymuje islamskich radykałów przed wprowadzeniem w Syrii prawa szariatu? Jak Pan go postrzega?

Assad nie jest moim idolem. Nic do niego nie mam, nie pracowałem w Syrii. Jestem w Polsce i mogę powiedzieć, jakie jest moje zdanie: jeżeli zakłada się w kraju konspirację, która ma go obalić, by zapewnić wolność narodom w Syrii, to jest to bardzo złe założenie.

Wracam do punktu, w którym można analizować pewne tezy. Podczas powstawania reżimu, Assad zapewnił bezpieczeństwo. Przede wszystkim wszyscy byli równi. Jeżeli ten „dyktator” zapewnił mi bezpieczeństwo – wyjeżdżam z kraju i do niego wracam, jeżdżę po ulicach, wracam do domu o trzeciej czy czwartej nad ranem i nikt mnie nie atakuje, zaś służby specjalne zwalczają bandziorów – to niechaj będzie błogosławiony ten „dyktator”. Bo on zapewnił mi wolność i bezpieczeństwo, którego przez rebeliantów nie ma.

Przed wojną Syria zajęła siódme miejsce na świecie pod względem bezpieczeństwa dla obywateli i cudzoziemców, którzy przyjeżdżają. Wiedział Pan o tym? U nas nie było rabunków. Jeśli ktoś dokonał nawet aktu wandalizmu – służby łapały taką osobę w ciągu jednego dnia. Przestępca czy bandzior albo terrorysta są łapani w ciągu jednego dnia, maksymalnie w tydzień i nie dłużej. I już jest w rękach wymiaru sprawiedliwości. Proszę Pana, gdzie Pan znajdzie takich ludzi – taki kraj – który tak szybko i sprawnie złapie przestępców?

To, co Pan mówi, dla Polaków zdaje się być nierealne. Byłoby niezwykle ciężko.

Zgadzam się z Panem w jednej kwestii – Assad jest dyktatorem. Ludzie nie lubią Baszara al-Assada. Dlatego mogą chcieć zrobić z niego dyktatora, mordercę, czy nawet szatana. Trzeba jednak spojrzeć, jak ludzie żyją. Kto chroni mniejszości, jak na przykład chrześcijan? Albo niezwiązanych z al-Kaidą muzułmanów? Assad! I jego „reżim”! I nie chodzi konkretnie o osobę, ale o system, ustrój polityczny. Jeśli podczas panowania Assadów nie było się przestępcą i nie włączało w terroryzm, to żyło się tak, jak każdy inny. Jeżeli Syryjczycy będą chcieli odebrać mu władzę tylko dla swojego widzimisię, bo jest alawitą, a nie sunnitą, to mamy do czynienia z wojną wyznaniową. Domowa wojna wyznaniowa.

Pewne ugrupowania wytworzyły nienawiść, która od dwudziestu lat nie wraca do normy. Nie chcemy wracać do czasów, gdy rządy sprawowali Ottomanowie. Wszystkie te siły mają w swoim nazewnictwie charakter islamski. Jak usłyszę Front Nusra – po arabsku Dżabchat An Nusra – to budzi to we mnie pewien strach. Już teraz są naciski z Waszyngtonu, okazały się skuteczne, by Front al-Nusra ogłosił medialnie, że nie jest już związany z al-Kaidą. Teraz będą działać nie dla al-Kaidy, tylko dla Allacha pod hasłem: al-Dżihad. To nowa nazwa – nazywa się Fethel al-Islam, tzn. „Podboje Lewantu”. Front al-Nusra nazywa się teraz „Podboje Lewantu”. W telewizji usłyszałem, że imam al-Zalahiri, drugi po Bin Ladenie, pobłogosławił jego rozłąkę z al-Kaidą i dał wolną rękę do działania. Warunek: kontynuuj swoją misję al-Dżihadu.

W ten sposób – poprzez medialną zagrywkę – włączyli się do tzw. demokratycznej opozycji w Syrii. Opozycji, która sprowadziła do nas piekło, terroryzm i kanibalizm.

Kanibalizm?

Tak, do tego już nawet doszło.

Zaś reprezentacja owej opozycji znajduje się w Stambule w Turcji. Po porozumieniu między Erdoganem i Putinem widzę, że skala waha się w kierunku legalnego rządu Assada. Bo czy sądzi Pan, że interwencja Rosji to tylko walka w obronie demokracji i przeciwko terroryzmowi?

YouTube (EDGE of Reality ➨TheEvogod) "Russian Artillery & MLRS in Syria ¦ 2S1 ¦ 2S3 ¦ BM-21 ¦ TOS-1A ¦ BM-27 ¦ BM-30"

YouTube

Z pewnością nie. Państwa nie interweniują bezinteresownie. Pytanie: jakie cele Rosja chce zrealizować?

A czy Pan wie, jakie są to cele?

Z pewnością obrona jedynego sojusznika w regionie, którym jest Assad.

Oczywiście, to jest jeden z celów, ale nie najważniejszy. Rosja ściga 2400 terrorystów z Republiki Tatarstanu, Kaukazu oraz z Czeczenii, którzy są zagrożeniem dla Moskwy. To są fachowcy, którzy walczyli  przeciwko Putinowi. Rosja chce wykończyć ich na terenie Syrii, nie na swoim. W ten sposób opinia światowa nie będzie burzyła się, że Putin atakuje Kaukaz, czy że prześladuje swoich obywateli.

Kolejnym celem jest chęć zablokowania gazociągu z Kataru i Arabii Saudyjskiej przez Morze Śródziemne do Europy, by nie tworzyć konkurencji dla rosyjskich koncernów.

Ostatni cel – i najważniejszy – to utworzenie baz wojskowych na Bliskim Wschodzie. Rosja nie ma obecnie swoich portów, w których marynarka mogłaby stacjonować i być zaopatrywana, by szybko reagować na zagrożenie rosyjskich interesów.

Wspominał Pan o podziałach w Syrii. Jak one wyglądają?

Syria to mozaika etniczna, jest ona bardzo skomplikowana i ciężko ją opanować. 1400 lat temu żyli tutaj chrześcijanie, żydzi i poganie. Nie było wówczas jeszcze na tych ziemiach języka arabskiego. Używano języka aramejskiego, asyryjskiego i hebrajskiego. Gdy islam podbił Lewant – do podboju Lewantu właśnie nawiązuje Front al-Nusra – nastąpiły nowe podziały. Z Arabami przyjechali Kurdowie z Persji, Turkmenowie za czasów ottomańskich. Są tam również Tatarzy choć nie wiadomo ilu dokładnie. Są także ludy z Kaukazu, choć mówią po arabsku.

Proszę Pana, te mniejszości, które są w Syrii, są podzielone. Rządzić nimi zaś będzie ten, kto okaże siłę. Pana zapewne najbardziej interesują chrześcijanie. To są pokojowi ludzie. Boją się, nie lubią wojny, nie chcą dołączać do grup terrorystycznych, gdzie np. trzeba podrzynać gardła. Chrześcijanie trzymają się z sobą. I było tak zawsze – w Biblii piąte przykazanie mówi: nie zabijaj. Oczywiście, mogą dołączyć do armii i strzelać, tzn. być żołnierzami. Ale jeśli ktoś powie: weź nóż i zabij jeńca – on tego nie zrobi. Nie jest w stanie tego zrobić. Jego serce jest wolne od terroryzmu, zapełnione słowem Bożym. I pamięta o tym przez cały czas. My, chrześcijanie, co tydzień w sobotę i w niedzielę idziemy do kościoła.

Syryjski impas może być początkiem III wojny światowej. Tak proszę Pana, III wojna światowa może zacząć się na Bliskim Wschodzie. To tutaj ścierają się interesy światowych mocarstw, które sterują tym konfliktem. Należy  odciąć od tego regionu Rosję i Stany Zjednoczone i zostawić regionalne siły. Gdyby tak się stało, nie byłoby tego kryzysu i wojny.

Niestety, mocarstwa się wtrąciły i – poprzez przeróżne preteksty, np. rzekome posiadanie przez Husajna w Iraku broni masowego rażenia, czy też posiadanie przez Assada broni chemicznej czy też łamanie praw człowieka – konflikt ciągnie się bez końca. Jasne, reżim Assada zabija. Ale czy „opozycja” nie zabija? Ugrupowania terrorystyczne nie podrzynają ludziom gardeł? W środku Europy – we Francji, w Saint-Etienne-du-Rouvray. Zamordowano księdza, który miał ponad 80 lat! Co ten ksiądz im zrobił?

Warto dodać, że ten kapłan niegdyś działał na rzecz dialogu z islamem. Lokalnej społeczności muzułmanów oddał ziemię pod budowę meczetu.

Ksiądz Francis Venderlach, – kapłan z Holandii, który mieszkał całe życie w Syrii – wyjechał na Bliski Wschód w wieku 22 lat, zmarł w wieku 78. Mieszkał w Syrii 55 lat, mówił po arabsku lepiej, niż po holendersku. Pomagał wszystkim. Zabili go w Homs dwa lata temu. Proszę mi powiedzieć – co to za rewolucja? Zabijają chrześcijan za to, że wcześniej chrześcijanie im pomogli? Rządy krajów pozornie chrześcijańskich, np. Anglii, Francji czy Stanów Zjednoczonych, pomagają terrorystom, by mordowali. Dlaczego nie ma potępienia dla ich zachowania na Bliskim Wschodzie?

Gdy terrorysta wyjedzie do Europy i zabije, to jest to potępione. A gdy zrobi to terrorysta w Syrii, to nikt tego nie krytykuje, bo jest to „walka z reżimem”? To jest paradoks, proszę Pana! Czy Pan zdaje sobie sprawę, że my – chrześcijanie z Europy – nieświadomie pomagamy na Bliskim Wschodzie nie tym co trzeba?

Raczej rządy.

Dobrze, ale co to jest rząd? Kalifat? Przecież rząd jest chrześcijański! Kto wybrał rząd? Pan, ja i wszystkie osoby, które są zwolennikami danej partii, które widzą w niej dobro i przyszłość dla swojego państwa, prawda?

Freedom House, licencja CC BY 2.0, Flickr.com

Freedom House, licencja CC BY 2.0, Flickr.com

Teoretycznie tak, choć wiadomo, jak nieskuteczna jest demokracja, szczególnie we współczesności.

Jestem prawicowcem i nigdy nie lubiłem lewicy. Zawsze miałem jedną partię, której życzyłem, by zwyciężyła, nie będę mówił która. Zawsze popierałem, by wysłać na Bliski Wschód pomoc i zorganizować ją, by pomagać pod naszym nadzorem. To jest bardzo dobre. Ale tam, na miejscu.

Nie chcemy ludzi, którzy przyjadą, by żebrać. Takie darmozjady, które będą siać chaos na ulicach, jak w Niemczech. Czy Pan zdaje sobie sprawę, że w Niemczech będzie kolejny zamach i jeszcze kolejny? Teraz dopiero nasza pani Merkel powiedziała, że musimy zdeterminować się do walki z terroryzmem. Teraz się obudziła!

Z drugiej strony czy sądzi Pan, że niemożliwe jest, by reżim wysyłał terrorystów do Europy, by dokonywali ataków i deklarowali swoją przynależność do Państwa Islamskiego? W ten sposób Assad może powiedzieć: „macie swoich uchodźców i rebeliantów. Ostrzegaliśmy was, a wy to zignorowaliście”. A przecież wcześniej o tym mówili.

A terroryści-muzułmanie są zapatrzeni w ten swój Koran. Jadą do Europy, mordują ludzi w imię Allacha, a potem idą do nieba. Przynajmniej tak sądzą.

Czy może zapanować pokój na Bliskim Wschodzie?

Obecnie nie. W 2005 roku pani Condoleezza Rice, minister spraw zagranicznych USA za czasów Georga Busha Juniora, powiedziała: „Nastąpił czas, aby był Wielki Bliski Wschód”. I do tej pory on nie nastąpił.

Oni chcą rozłożyć region na jak najwięcej państw etnicznych oraz wyznaniowych. I w tym kierunku rozwijane są te wszystkie projekty. Następnym krokiem będzie druga promesa Sykes-Picot. Sykes i Picot rozdzielili Bliski Wschód. To angielsko-francuska obietnica, że powstanie państwo Izrael, zaś reszta Bliskiego Wschodu będzie podzielona. I niestety, podział ten będzie istniał dalej, podobnie jak zamieszki i niepokój. I ten kryzys nie skończy się jeszcze przez co najmniej 5 lat. Zaś malejąca skala terroryzmu w Syrii czy w Iraku będzie proporcjonalna do rosnącego terroryzmu w Europie.

Czyli im spokojniej na Bliskim Wschodzie tym gorzej w Europie?

Dokładnie tak. Dopóki wszyscy nie obrócą się przeciwko terroryzmowi, dopóki opozycja nie zacznie wypowiadać się stanowczo przeciwko radykalnym ugrupowaniom, by przestali werbować ludzi, dopóty będzie wojna. Obecnie bardzo ważnym graczem na Wschodzie jest Turcja. To ona otwierała swoją granicę z Arabami – a ma ona ponad 2,7 tys. długości – by wpuszczać tzw. uchodźców do Europy, a wraz z nimi terrorystów.

Turcja powinna dostać nauczkę za to i przestać współpracować z terrorystami. A tych, którzy przyjechali do Europy i mieszkają w Niemczech, Holandii, Belgii, Polsce czy gdziekolwiek indziej na terenie naszego kontynentu, powinno się zapakować i odesłać z powrotem do ich krajów. A jeśli oni nie chcą, niech rządy dobrze ich weryfikują we współpracy z rządem kraju ich pochodzenia. Państwa arabskie bez problemu udostępnią o nich wszelkie informacje – czemu ten ktoś uciekł z kraju, czy współpracował z terrorystami i inne ważne informacje.

Dwa lata temu Putin pytał w imieniu Syrii: z kim mamy rozmawiać? Z tymi, którzy jedzą serca swoich wrogów [z terrorystami – red.]? Z tymi kanibalami? Jeśli Putin faktycznie chce pomóc, to powinien unikać określeń, że chronią Syrię jako instytucję państwową. Bo wtedy wszyscy rozumieją, że oni chronią swoich interesów i swoich baz. A chrześcijanie giną cały czas.

A czemu Putin wypowiada się w imieniu innego państwa?

Putin zawsze wypowiada się w imieniu Syrii. Syria sama z siebie nie jest traktowana jako podmiot na arenie międzynarodowej. Podobnie, jak w imieniu tzw. opozycji syryjskiej wypowiadają się Stany Zjednoczone i Unia Europejska. To te mocarstwa toczą ze sobą wojnę na Bliskim Wschodzie.

Jak więc zakończyć islamski terroryzm?

Jeśli terroryzm ma być zmniejszony w Europie, niech w końcu spadnie kara na koncerny naftowe, które sponsorują terrorystów. Nie będę wymieniał nazwisk, nazw koncernów, czy państw – Pan i Czytelnicy z pewnością domyślicie się, o jakie mi chodzi, są Państwo inteligentni.

Koncerny powinny zaprzestać inwestycji na Bliskim Wschodzie, bo w ten sposób inwestują w destrukcję Bliskiego Wschodu i wszelkiej cywilizacji. Wycofując się, pomogą zniszczyć nurty wahabickie z tego regionu.

Wahabici powinni zaś zacząć od siebie – np. pozwolić kobietom jeździć samochodem, a nie tylko traktować je jak „rzeczy” do rodzenia dzieci.

Więc jeszcze raz: ukarać koncerny naftowe. Zaś Europa powinna być bardziej ostrożna w przyszłości. Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie nie ustabilizuje się, to w przyszłym roku cała Unia będzie musiała przyjąć milion imigrantów z tego regionu.

Dziękuję za rozmowę.

YouTube

YouTube

Wywiad przeprowadzony został 28 lipca, krótko potem zaczęła się seria prawie codziennych ataków na terenie Europy, zaś Front al-Nusra oficjalnie odłączył się od al-Kaidy (TUTAJ).

Poinformuj innych:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *