Plaga FGM w Niemczech

Poinformuj innych:

FGM, tzw. obrzezanie kobiet, dotyka coraz większej ilości kobiet i dziewcząt żyjących w Niemczech. Ofiarami tego drastycznego zwyczaju są również te młode dziewczyny, które wychowały się już na ziemi niemieckiej.

Pixabay

Rządowe dane wskazują, że liczba kobiet z FGM wzrosła w Niemczech o 30 proc. przez ostatnie trzy lata. Okrutny zwyczaj praktykowany w krajach afrykańskich i arabskich “przywieźli” ze sobą do Niemiec imigranci z Somalii, Erytrei czy Egiptu. FGM (skrót od female genital mutilation) polega na usunięciu przy pomocy ostrego narzędzia zewnętrznych narządów płciowych u kobiety, a następnie (choć nie zawsze) także na zaszyciu rany tak, by pozostawał jedynie niewielki otwór umożliwiający oddawanie moczu. “Zabieg” wykonywany jest bez żadnego znieczulenia, często również bez dezynfekcji, w warunkach polowych, co zwiększa ryzyko przenoszenia wirusa HIV. Konsekwencją FGM są prowadzące do śmierci zakażenia, krwotoki bądź komplikacje podczas porodu, a także ogromna trauma na psychice dziewczynki. Okaleczane są bowiem już kilkuletnie dzieci.

Jak udowodniły statystyki niemieckiego ministerstwa ds. rodziny, od 2014 roku liczba kobiet poddanych FGM i żyjących w Niemczech wzrosła o 30, a w niektórych regionach nawet o 40 proc. To niemal 50 tys. kobiet. Część z nich to imigrantki, jednak nie wszystkie. Duża liczba dziewcząt została poddana FGM w przeciągu ostatnich lat. Z szacunków władz wynika, że aż nawet 6 tys. mieszkających w Niemczech dziewczynek jest obecnie zagrożonych obrzezaniem. Popularną praktyką jest wysyłanie nieletnich dziewcząt na “wakacje” do kraju pochodzenia, gdzie są one poddawane FGM, by następnie wrócić do Niemiec już obrzezane. FGM w Niemczech dotyczy głównie społeczności wywodzących się z Somalii, Erytrei, Iraku, Etiopii i Egiptu.

Poinformuj innych:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *