Pokój monachijski 1938/2016

Poinformuj innych:
Wikimedia Commons/Pixabay (kolaż)

Wikimedia Commons/Pixabay (kolaż)

Mamy pokój! Neville Chamberlain może się teraz w grobie spokojnie odprężyć. Racja jest po jego stronie – pokój i spokój ponad wszystko. Monachium 2016 znów miastem pokoju, wolnym od wojny cywilizacji, wolnym od terroru. Siły policyjne działają perfekcyjnie, a spokój prefekta bawarskiej policji upewnia nas  że możemy spać spokojnie. Przypadkowi pojedynczy sprawcy to szaleńcy, nie działający z pobudek islamskiej ideologii. Słowa pani Merkel tylko nas w tym utwierdzają: Niemcy – nic się nie stało! Europo – nic się nie stało!

Tylko takie wnioski można wyciągnąć po medialnych komunikatach płynących z Niemiec, ale także części naszych komunikatorów. Oczywiście jest jeszcze pan Breivik – to on ma być, zza krat, dyspozytorem ekstremizmu dla Syryjczyków, Afgańczyków, Tunezyjczyków, Irańczyków…

Gdy słucham słowotoku polityków i mediów na temat integracji mniejszości, polityki socjalnej i problemu z falą uchodźców, nie wiem, czy to ja, czy te gadające głowy są z Marsa?

Wszyscy debatują o skutkach, nikt natomiast, łącznie z przeciwnikami imigrantów, nie ma albo wiedzy albo wyobraźni lub też po prostu brakuje im odwagi, by sięgnąć do korzeni. A te są w Arabii Saudyjskiej, Pakistanie, erdoganowskiej Turcji, czy też islamizującej się Nigerii. Te i wiele innych państw inspiruje lub daje przyzwolenie dla wahabickiego totalitaryzmu. To właśnie ich legalne rządy, z którymi USA i Europa robią interesy, jawnie lub skrycie inspirują i finansują bandytów. Tam planuje się prawdziwą strategię dla  „niewiernych”. Reszta to już tylko bieżąca taktyka.

W tej taktyce nie jest ważne, czy bombę detonuje pojedynczy frustrat w trzecim pokoleniu, czy uchodźca w sposób kontrolowany wypchnięty na Zachód przez Erdogana. Dopóki Zachód godzi się na nierówne traktowanie w świecie islamu, dopóki obowiązuje dyskryminacja chrześcijan w Pakistanie i Afganistanie czy też dopóki Szwecja zwija swoją flagę z krzyżem na ambasadzie w Rijadzie, dopóty będziemy traktowani przez świat fałszywego proroka z góry. Dopiero, gdy te sprawy na szczeblu wysokiej polityki i dyplomacji zostaną dobrze rozwiązane, można będzie zabrać się za leczenie skutków. Każdy Saudyjczyk i Pakistańczyk powinien mieć w Europie te same prawa, co chrześcijanin w Arabii Saudyjskiej, Egipcie, czy w Pakistanie. Czyli obecnie albo ograniczone lub żadne, tak jak np. chrześcijanie u Saudów.

To wszystko nie ma nic wspólnego z moim stosunkiem do muzułmanów jako ludzi, którzy są tak, jak cała ludzkość, równi wobec Pana Boga. Mówię o stosunku do systemu społeczno-prawno-politycznego, jakim jest totalitaryzm islamski, za którym stoją konkretne kraje, z którymi państwa Zachodu od dziesięcioleci kolaborują na nieuczciwych dla nas warunkach.

Poinformuj innych:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *