Serca miłosierne

Poinformuj innych:
Przemysław Daszyk/Fundacja Piękna Polska ⓒ

Przemysław Daszyk/Fundacja Piękna Polska ⓒ

Kto czyni uczynki miłosierdzia, ten śmierci się nie lęka. Takie słowa wypowiedział ojciec święty Franciszek na spotkaniu z chorymi dziećmi i rodzicami w szpitalu w Prokocimiu. A malutki chory chłopczyk podarował mu laurkę z namalowany sercem. Prawie taki sam rysunek, jakie dzieci w Częstochowie rysowały przez miesiące w ramach akcji „Serce dla Syrii”, którą zorganizowała Fundacja Piękna Polska.

Lewica znów próbuje ubierać się w szaty Samarytan i nagłaśnia tylko poszczególne słowa z przesłania papieża. A cóż robi sama? Czy znamy jakąś poważną demoliberalną organizację z Polski, niosącą bez pośrednictwa UNICEF lub CARITAS realną pomoc wyniszczonym głodem i kalectwem ofiarom? Z drugiej strony cześć tzw. prawicy schowała głowy w piasek i wydaje się czekać z niecierpliwością na wyjazd Franciszka. W każdym kazaniu, przy każdej okazji ojciec święty pyta o głodnych, o prześladowanych i na dodatek nie segreguje ich na muzułmanów, jazydów, chrześcijan. Kompletny dysonans poznawczy! I jeszcze w co drugim zdaniu „przeklęte” słowo: Syria!

A według mnie, dla wiernego chrześcijanina, sprawa jest prosta, jak pewność w zmartwychwstanie. Zabrzmi to buńczucznie, ale od dwóch lat mówię dokładnie to samo, co głosi papież Franciszek: Pomagać bez pytania wszystkim najsłabszym, umęczonym przez terror i wojnę. Pomagać w pierwszej kolejności głównym ofiarom, tj. chrześcijanom, potem innym mniejszościom. Pomagać na miejscu w Syrii i Iraku. Potem pomagać w obozach dla uchodźców. Nie bać się też przybyszów do naszej ojczyzny, ale po autentycznie solidnym sprawdzeniu, czy to rzeczywiście uchodźca, a nie imigrant zarobkowy czy terrorysta. A od tego są służby, które – jak widać po ŚDM – działają w Polsce wzorcowo. Jednocześnie prowadzić rozumną politykę wewnętrzną poprzez obligowanie tych prawdziwych uchodźców wojennych do podpisywania karty obowiązków. Po nienagannym życiu w Polsce, np. przez 5 lat, można korzystać z pełnej karty praw. Każdy zrównoważony człowiek będący w gościnie stosuje się do zaleceń gospodarza. To jest naprawdę proste. Tylko warunki muszą być ustalone przed, a nie w trakcie. Wszyscy ludzie są dziećmi tego samego Pana Boga.

Dobrym przykładem są Niemcy i Japończycy, którzy ze zbrodniarzy po 1945 roku stali się orędownikami pokoju, wystarczyło twarde prawo i konsekwencja. Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, to mówiłem to już wielokrotnie: czas na przeformatowanie relacji, umów ,a może i sojuszy z wilkami w owczej skórze, takimi jak: Arabia Saudyjska czy obecna Turcja staczająca się na dno kalifatu. Co do Turcji, jestem pewien, że jeszcze nas negatywnie zaskoczy, a na pewno lada moment wypuści kolejną falę „uchodźców” na Europe i niestety nie z pobudek miłosierdzia.

Reasumując, przesłanie jakie płynie z ŚDM, utwierdza mnie, że Fundacja Piękna Polska poprzez akcje modlitewne, posty, kolportaż książek, prelekcje, wykłady, zbiorki środków, czy też niedawny piękny konkurs plastyczny, chociaż trochę przybliża nas do zrozumienia, czym jest pojecie miłosierdzia. Przykre jest to, że jesteśmy jedną z nielicznych organizacji świeckich, które zaangażowały się w pomoc dla Syrii. Całe szczęście, że Kościół katolicki w Polsce, na przekór temu co głoszą czerwono-różowi „kapłani”,  jednak prowadzi akcje pomocy,  często mimo niechęci samych wiernych. Godna uznania jest postawa ks. prof. Cisło, który niezmordowanie walczy o zdobycie realnych środków. Ale to wciąż zbyt mało. Piękna Polska z końcem wakacji zamierza przejść do prawdziwej ofensywy miłosierdzia. Musimy z wielką rozwagą ale i z wielką mocą otworzyć swoje serca.

I już tak na sam koniec do wszystkich przeciwników i zwolenników multikulti: Światowe Dni Młodzieży to żywy obraz multikulturalizmu, otwarcia, braterstwa i miłości, ale możliwy tylko dzięki miłosierdziu Bożemu i danej nam darmo łasce Jezusa. Tej łasce, która wybacza wszystkim, tak nam, jak i naszym prześladowcom. Więc nie traćmy nadziei, tak jak ta młoda Syryjka dająca świadectwo przed papieżem i młodzieżą, która mówiła, że choć każdego dnia wychodząc z domu nie wie, czy do niego wróci, to jej wiara wzrasta. A sam Franciszek, w odróżnieniu od unijnych polityków, miał  odwagę powiedzieć, że już toczy się realna wojna. I nasze życie, a zwłaszcza młodzieży, w wielu krajach może być zroszone łzami i okupione krwią. Więc jeśli nie chcemy życia na kanapie, nie chcemy wegetacji oraz utraty naszej wolności, musimy odważnie zderzyć się z dramatyczną rzeczywistością.

Magdalena Siemienas/Kontrrewolucja.net ⓒ

Magdalena Siemienas/Kontrrewolucja.net ⓒ

Poinformuj innych:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *