Święte krowy w burkini

Poinformuj innych:
Fotomontaż z: M.Minderhoud, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons/Pixabay

Fotomontaż z: M.Minderhoud, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons/Pixabay

Turbany, wielbłądy, wycie z minaretu – super folklor, przygoda i powrót do dzieciństwa, gdy czytało się przygody Tomka lub wciągające opowieści Fiedlera. Żaden normalny Europejczyk jeszcze 100, 50 – ba! – nawet 2 lata temu nie zastanawiałby się nad  politycznym sensem „smażenia” kobiet w hidżabie w 35 stopniowym upale.

Pomińmy ideologię – normalny człowiek spoglądałby z zaciekawieniem, lekkim współczuciem (dla nosicielek) z powodu niepraktyczności czarnych uniformów, ewentualnie popukałby się w czoło.

Jednak od czasu „wielkiego otwarcia” cesarzowej Angeli, od czasu gwałtów w Koloni, zamachów w Paryżu, Brukseli i  Nicei, nawet współczesny miejski głupek, zapalony miłośnik telewizji, hamburgerów i soft porno został zmuszony do minimalnego wysiłku intelektualnego. No i zaczęło się.

Ludzie, którzy na co dzień mają popcorn w głowach, zaczęli irytować się na widok tzw. burkini. W miastach Francji i Niemiec zawiązał się ruch, który środkami prawnymi miał ograniczyć kuriozalny folklor islamski, który nakazuje kobietom pływanie i opalanie się w „strojach narciarskich”. I cóż się wydarzyło w Europie liżącej świeże rany po osieroconych dzieciach i rodzicach? Europie miejsc pamięci z płonącymi lampionami i pluszowymi misiami? To proste – ta Europa, ramię w ramię z feministkami, gejami, wolnomyślicielami i islamskimi fundacjami w imię tzw. wolności „zabroniła zabraniać” burkini.

Prawie żadna z pań feministek nawet się nie zająknęła w kwestii opresji islamskiej religii, prawa, kultury narzucającej kobietom szowinistyczne, męskie prawo. Ani słowa o przymusie, przemocy w rodzinie, obrzezaniu kobiet, tłamszeniu seksualności, etc. Za to te same osoby często piszą elaboraty a nawet doktoryzują się w temacie np. rzekomej opresyjności tradycji chrześcijańskiej. W telewizjach przez bite dwa tygodnie wypowiadali się muzułmańscy „eksperci”, spece od „praw człowieka”. To tak, jakby debatę o prawach w kurniku prowadził lis. A co uciskane muzułmańskie kobiety? A kogo to obchodzi?

Myślę, że gdyby naprawdę miały możliwość wypowiedzenia spod afgańskiej burki – tej, która zakrywa nawet oczy – ze zmienionym dla niepoznaki głosem powiedziałyby wiele nt. syndromu ofiary, wyparcia etc. Warto zauważyć, że temat dla politykierów okazał się tak smacznym kąskiem, że zabrał w nim głos jeden z większych blagierów i szkodników europejskich pan Sarkozy, który – na nieszczęście dla Francuzów – kolejny raz chce się dobrać do paryskiego i brukselskiego koryta, nawoływał do tego, aby zakazać wszelkiej religijnej symboliki. Obawiam się, że w tym względzie Unia może okazać się konsekwentna i za czas jakiś władze krajów zachodnich znowu zaczną polowania na księży i zakonnice.

Poinformuj innych:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *